sobota, 4 stycznia 2014

Niall dla Darii J.

*z perspektywy Niall'a*


Dzisiaj jest ... jest ... gdzie mój telefon?... dobra mam... jest ... nie, nie, nie... tylko nie to.
Jest 14 luty. Czy ktoś jest na tyle inteligenty żeby wiedzieć czemu jestem zły? Chyba nie.
Dzisiaj są walentynki. I oto powód:
Mam dziewczynę Darię. Jest miła, kochana, inteligentna i ... MOJA!! To pomogło? Tak, tak zapomniałem: kupić prezent i zaplanować romantyczny wieczór. A to dopiero wierzchołek góry lodowej. Dzisiaj mamy rocznicę.
Czuje jajecznicę... moje kochanie robi nam śniadanie. Idę do niej.
-Dzień dobry słoneczko... co jemy?
-Ty i ja czy ty i twój brzuch?
-Ja, ty i on.
-Jajecznice z boczkiem i cebulką- mam pomysł... udam że zapomniałem co dzisiaj jest... będzie jej smutno, ale do wieczora -Kochany pamiętasz co dzisiaj jest?
-Tak... sobota dzień odpoczynku i leniuchowania- jednak umiem kłamać- Ale nie dzisiaj, bo muszę jechać na miasto z chłopakami.
-Mogę jechać z tobą?- powiedziała z nadzieją w głosie.
-Nie- powiedziałam i wstałem - ty masz tu zostać i odpocząć.
Podszedłem do niej przytuliłem i pocałowałem. Wyszedłem z domu i wsiadłem do auta. Pojechałem do jubilera. Jak mówiłem mam problem i pomogą mi w nim chłopaki. Z Liam'em spotkałem się przed sklepem i weszliśmy.
-Li, co ty na ten naszyjnik dla Darii?
-Będzie jej pasował. A ten komplet dla Sophii?
-No ładny.
-Czy już panowie zdecydowali?
-Dla mnie ten komplet- powiedział Li
-Zapakować?Jakby pani mogła.
-Coś jeszcze?
-Dla mnie ten naszyjnik.
-Tez zapakować?
-Proszę.
Po spotkaniu z Peyn'em pojechałem do Styles'a.
-Hej musimy wybrać restauracje i menu.
-Nie wierze, zapomniałeś?
-Tak.
-Wsiadaj do auta ja tylko wezmę bluzę.
-Ok.
Pojechaliśmy do restauracji "Magiczny Zakątek". Spodobała mi się.
-Restauracja jest, a menu?
-Ja się tym zajme.
-Mam jeszcze jedną prośbę
-Mam kupić kwiaty?
-Skąd wiedziałeś?
-Zgadłem.
-Nara jadę na spotkanie z Lou.
-Nara
Jak się umówiliśmy czekał pod "H&M".
-Siema.
-Siemka co masz?
-Taki tam komplecik.
-Nie no. Boski. Biorę. Dzięki Lou. Lece do Zayn'a. Narazię.
-Papa i powodzenia.
Miałem spotkać się z nim w "CoffeCafe". Czeka już na mnie.
-Cześć, co masz?
-Naszyjnik, strój i propozycje dla ciebie
-Jaką?
-Jak szofer podwieziesz Darie do restauracji. Co ty na to?
-Jak to tylko tyle?
-Nom...
-Zgoda.
Podałem mu karteczkę z informacjami
-To narazie.
-Pa.
Pojechałem do domu. Która godzina? 16:50 mam niecałe 2 godziny do randki. Zdążę. Podjechałem pod dom.
-Już jestem!- krzyknąłem na cały dom.
-Super.Gdzie idziesz?
-Za chwile wracam.
Poszedłem do sypialni. Spakowałem garnitur i prezenty do torby. Naszykowałem strój i kosmetyki Darii na łóżku. I napisałem karteczkę:
                                       Bądź gotowa na 18:30. Zayn po ciebie
                                                      przyjedzie.

                                                                         Niall x.x  

Zszedłem na dół z torbą. Przytuliłem ja od tyłu i pocałowałem.
-Gdzie idziesz?
-Na basen.
-Miłej zabawy- dała mi buzi lekko smutna.
Pojechałem do restauracji. Wchodząc zobaczyłem Hazz'e
-Cześć, wszystko gotowe?
-Siemka. Oczywiście. We mnie nie wierzysz?- wielce mi obużony
-Wierze, wierze.Jak mógłbym zwątpić w ciebie?- powiedziałem śmiejąc się -Gdzie łazienka?
-A co?
-Muszę się ubrać -wskazałem na torbę.
-Prosto i na lewo.
-Dzięki. A zapomniałbym kupiłeś kwiaty?
-Kupiłem bukiet. Jest na stole. Kiedy Zi przyjedzie?
-O 19:00.
-To za 30 min!
-I co z tego?
-Nie zdążysz!
-Ja nie szykuje się tyle ile Malik.
-Racja. Nara lecę.
-Bay.
Przebrałem się i poszedłem czekać na mojego misia.
"Nareszcie" pomyślałem jak zobaczyłem samochód Zayn'a.
-Proszę -podałem jej rękę.
-Dziękuje. Jednak nie zapomniałeś!-rzuciła mi się na szyje i pocałowała.
-Tak jakby.
Objąłem ją i poszliśmy na kolacje.
-To dla mnie -spytała się
-I nie tylko to
Usiedliśmy, zjedliśmy i poszliśmy na spacer. Cały czas szliśmy przytuleni i wymienialiśmy całusy. Po długiej drodze doszliśmy do mostku.
-Jak tu pięknie.
Wyjąłem naszyjnik z kieszeni i jej go zawiesiłem
-Dziękuje jest piękny -rzuciła mi się na szyje i namiętnie pocałowała -Czy to wszystko? -wyszeptała
-Tak. A co? Zmęczona?
-Tak troszkę.
-To wracamy do domu.
Po powrocie do domu jeszcze obejrzeliśmy film i zasnęłaś mi na ramieniu. Przeniosłem cię do łóżka i zasnąłem obok ciebie.
***************************************
Sorry, że tak późno, ale wczoraj miałam kolędę. Mam nadzieje, że nie jest nudny i się podoba.
Kolejny za ok. 3 dni.
                

                                                                         Domi ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz